Palić nie palić… Jeśli nie… To jak rzucić…

W woli jasności nie mam nic do Tych co palą… Podpowiadam tylko jak można przerwać…

Trochę informacji o moim „nałogu” Nigdy nie paliłem tak zwanie nałogowo , ale przez moje dziesiąt lat na tym nikotynowym padole miałem tzw. przyjemność korzystać z uciech nikotyny.

_DSC0057

Zacząłem z kolegami już w podstawówce, a papierosy które kosztowałem to „Trotuary” czyli mówiąc bardziej czytelnym językiem pety czy niedopałki które wyrzucali faceci na ulice. Co było w czasach mojej podstawówki zachowaniem normalnym. Jako młodzieniec nie paliłem, bo uprawiałem czynnie sport tak więc nawet o nich nie myślałem.

Kiedy nastały lata dorosłości  przyzwolenie na alkohol i imprezy do białego rana to wypalałem paczkę fajek przez jeden wieczór razem z  nocą. Na drugi dzień kac z papierosów był większy niż z wódki. Bo na co dzień nie paliłem. Papierosy były niby przedniej marki bo kupowane w Pewexie niemniej jednak kaca się po nich też miało.

I tak to trwało do obecnych czasów czyli nie paliłem na co dzień a i przy piwie niewiele. Jednak ostatnie miesiące zacząłem sobie podpalać regularnie beż piwa i  nawet na czczo. Ilość spalonych papierosów rosła do ok 10 dziennie. Ponadto zaczęło mi ich brakować czyli już myślami co jakiś czas w ciągu dnia o rozkoszach puszczenia „bacha”

74 z

No to wystarczy… A tu sposoby

Przyrzeczenie: I przestałem a jak to uczyniłem…Przestałem bo tak chciałem, choć  po kolejnym podejściu. Ale żeby nie podchodzić bez końca do tematu to ja sobie po prostu „przyrzekam” No i u mnie to skutkuje, w ostateczności w tym sposobie jest jeszcze wyższa forma a mianowicie przysięga i wtedy jest pewne.

Zakochanie: kolega z przestał palić jednym ruchem po zakochaniu się, na prośbę czy rozkaz chwilowej miłości czy zauroczenia . Zauroczenie oczywiście minęło ze strony partnerki, przyjaciel się trochę z tym męczył, ale do palenia z tego smutku nie wrócił

75 z

Ekonomicznie: to oczywiście argument nie dla wszystkich. Ale dla tych tak dla informacji paczka fajek dziennie to rocznie ok. 5000 zł Daje nie złe wczasy krajowe nawet dwa razy w roku

Zapach: nie wszystkim przeszkadza, ja jednak nie mogłem go zaakceptować szczególnie, że był coraz bardziej odczuwalny co dawało mi duży dyskomfort w obcowaniu z otoczeniem.

Zdrowie: wszyscy mówią, że tak ale to dla mnie nie jest mocny argument. Nie negując, że papierosy osłabiają nasze ciało ale w temacie przerwania no chyba, że chcemy umrzeć zdrowi- żarty

Tak w ogóle to cały ten tekst jest trochę pół żartem  pół serio. Ale to serio naprawdę może pomóc Wam rzucić palenie. A to żartem to czy naprawdę nie można sobie palić jeśli to sprawia Komuś przyjemność… Decyzja należy do Was… Idę sobie zapalić… Kurczę  zapomniałem , że sobie przyrzekłem…no na razie do wakacji…

01 Czarno białe 01 K

One Response to Palić nie palić… Jeśli nie… To jak rzucić…

  1. Ja też w wyniku zakochania skończyłem z nałogowym paleniem. Miłość się utrzymała a i do nałogu nie wróciłem. Czasami opłaca się pomyśleć o kimś więcej niż tylko o sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *