Category Archives: Życie

Jaś – Facet Normalny do Parlamentu…

Przemyślenia…

Muszę to napisać, bo zbliżają się wybory, a ja nie wiem na kogo głosować, kto ma otrzymać mój głos, moje poparcie i komu mogę zaufać. A przede wszystkim, kto zasługuje w mojej ocenie bardziej na miano Faceta Normalnego – Jaś czy nasi „faceci obecni politycy”. No i znalazłem. Jaś to mój kandydat.

Krótka prawdziwa historia i czas obecny

Jaś mężczyzna około sześćdziesięcioletni. Jest niesprawny „umysłowo”. Około pół wieku przebywa w zakładzie opiekuńczym. Jaś jako dziecko został tam umieszczony przez rodziców. Nie wiem dokładnie jakie były powody takiej decyzji, bo w tej wielodzietnej rodzinie nie był jedynym, który taką „cechę” posiadał. Wtedy go widziałem po raz ostatni jako dzieciaka, jeżdżąc na wakacje do rodziny mojego taty.

Ale stało się i czasu nie da się cofnąć i nie chcę tego oceniać. Z informacji, które posiadam, przyjeżdżał na wakacje do rodziny, ale podobno po miesięcznym pobycie sam zaczynał pakować swoje rzeczy, co było sygnałem, że chce wracać do zastępczego domu, myślę, że już „rodzinnego” w jego świadomości. Po kilkudziesięciu latach spotkałem Jasie na pogrzebie jego mamy.

Facet w garniturze, siedział w ławie kościelnej, rozglądając się trochę po ludziach. Poznałem go, bo jest podobny do swojego brata. Kiedy na cmentarzu chowano trumnę, w oczach Jasia pojawiły się łzy. I to mnie kompletnie rozbiło. Uświadomiło mi, że Jaś ma swoją świadomość i uczucia. Może, został skrzywdzony przez rodziców, ale swoje czuł, może nawet ból po stracie mamy, którą de facto stracił 50 lat wcześniej.

Po pogrzebie nie wytrzymałem i porozmawiałem z Jego obecną opiekunką, która go przywiozła na pogrzeb. Powiedziała mi, że jest małomówny, ale pogodny i często sobie podśpiewuje. Jest uczynny, pomaga innym mieszkańcom ośrodka, jest bardzo pracowity. Ten Facet nikogo w życiu nie oszukał nie skrzywdził. Ma same ludzkie pozytywne cechy. Kiedy Ona kończy pracę, Jaś, a może już dawno Jan, stoi na schodach ośrodka i czeka, aż ona się odwróci i mu pomacha ręką na pożegnanie. Wtedy wraca spokojnie do budynku. Ma zatem też swoje uczucia, może miłości mężczyzny do kobiety. /Pani opiekunka to bardzo atrakcyjne kobieta, uwierzcie mi na słowo/

Porównanie

Teraz ta spora część polityków, parlamentarzystów. Ci pseudo faceci w mojej powiedzmy subiektywnej ocenie. Ta męska elita polityczna, która w swojej samoocenie ma „wysoki” iloraz inteligencji. Tylko, gdzie i jak go wykorzystują? Do pchania się do władzy, do obiecywanie gruszek wyborczych na wierzbie, które nigdy nie wyrosną. Do robienia przekrętów. Do rozliczania nienależnych delegacji. Do łakomienia się na grosze, kiedy pobierają sowite wynagrodzenia, a sale sejmowe świecą pustkami podczas obrad. Ale są pełne kiedy chodzi o głosowanie za „władzą”. Kiedy obrzucają przeciwników błotem, nie mając merytorycznych argumentów na ich pokonanie etc. etc. etc. Dla Jasia wyjaśnienie: to znaczy: itd. itd. itd.

„Jasie” do Sejmu i Senatu. Dlaczego nie?!

Jasie przynajmniej nie będą przeszkadzać Nie będą pracować nad durnymi ustawami, które nic nie dają. Bo gospodarka poradzi sobie lepiej sama jak się jej nie przeszkadza Nie potrzebne będą pseudo pomocne uregulowania typu firma w jeden dzień /a co dalej?/. Ustawy, które nic nie ustalają poza dbaniem o pozostaniem ustalających, na stołkach- ławach parlamentarnych na następną kadencję. A jeżeli nawet uchwalili by jakąś kontrowersyjną ustawę rodzaju „Frankowiczów”, wg mnie niesprawiedliwą społecznie, to z pomocy serca, a nie populizmu. Może czas na zmiany „facetów” z ław parlamentarnych. Myślę, że wszyscy będą zadowoleni, no z wyjątkiem tych pseudo facetów z wysokim „ilorazem inteligencji”, którzy mamią społeczeństwo, manipulują nim za pomocą mediów i skłócają ludzi o różnych poglądach politycznych i światopoglądach.

A zatem powtarzam: Janowie do Parlamentu

To Oni w mojej ocenie ze swoją „ograniczoną inteligencją” zasługują bardziej na miano „Faceta Normalnego”, godnego zasiadania w ławach parlamentu, aniżeli Wy Panowie Parlamentarzyści z „zawyżonym ilorazem inteligencji” i swoją wysoką samooceną.

002

Zbigniew Nora Piasecki

 

Ku Waszej uciesze

FNPrzyjaciele, Wrogowie, Znajomi, Obcy. Dużo się u mnie działo, więc się nie pisało. Ale to nadrobię, jak się z tym obrobię. I wkrótce przyspieszę, Ku Waszej uciesze. I mojej radości, oraz ogólnej ludzkiej potomności…  Wkrótce ciekawe wpisy wg mojej subiektywnej oceny, oraz niespodzianka w postaci stylizacji ubioru, to wrzesień /kruca bomba mało casu/…

Zbigniew Nora Piasecki

Odzyskać uśmiech na twarzy dziecka

Obraz 026Jak chodzisz Fajtłapo. To niedawno usłyszane słowa „Tatusia” do kilkuletniego synka, gdy Ten potknął się na deptaku spacerowym. Ojcowie -Nie wiem jak odbierzecie ten tekst. Nie jest on mój i nie pamiętam, kto jest jego autorem, ale postanowiłem go zamieścić. Może pozwoli niektórym z Was na uniknięcie błędu w swoim postępowanie wobec własnych pociech.
Mnie kiedyś pomógł, i uświadomił aby powiedzieć przepraszam, chociaż po latach.
Ale wierzcie, poczucie mniejszej czy większej winy, czasami powraca.

Dlatego też proponuję niektórym z Was, którzy to dostrzegą, zmienić swoje postępowanie. Nie uważajcie , że to nadszarpnie Wasze Ego, czy Autorytet w oczach dzieci. Wręcz odwrotnie odzyskacie uśmiech na ich twarzach kiedy Was zobaczą, a czasami nawet utraconą miłość. A w moich skromnych oczach miano „Faceta Normalnego”.
Wiem , że są wakacje i może tekst trochę nostalgiczny, ale ogarnęła mnie jakaś zaduma i dlatego go publikuje.

Ojciec zapomina
Posłuchaj, synu! Mówię do Ciebie kiedy śpisz, z małą łapką zwiniętą pod policzkiem i jasnymi loczkami przyklejonymi do wilgotnego czoła. Przyszedłem do twojego pokoju, sam nie zauważony przez nikogo. Kilka minut temu, kiedy czytałem w bibliotece gazetę, przetoczyła się przeze mnie dusząca fala wyrzutów sumienia.
W poczuciu winy stoję przy twym łóżku.
Oto, co myślałem, synu. Stałem się powodem twojego cierpienia. Zrugałem Cię kiedy szykowałeś się do szkoły, ponieważ ledwie przetarłeś twarz ręcznikiem. Kazałem ci prosić o pozwolenie, byś nie musiał czyścić butów. Krzyknąłem ze złością, gdy upuściłeś coś na podłogę.

Przy śniadaniu też wytknąłem ci błąd. Rozlałeś coś. Pośpiesznie przełykałeś jedzenie. Zbyt grubo posmarowałeś chleb masłem. A potem, kiedy zacząłeś się bawić, zaś ja szykowałem się do wyjścia odwróciłeś się i krzyknąłeś:- Do widzenia, tato! Spojrzałem na ciebie spod oka i w odpowiedzi powiedziałem jedynie:- Nie garb się!

Wszystko zaczęło się od nowa późnym popołudniem. Zobaczyłem cię już na drodze. Na klęczkach grałeś w kulki. Miałeś dziurawe skarpety . Upokorzyłem cię przy kolegach, karząc ci maszerować przed sobą do domu. Skarpetki były drogie-gdybyś sam musiał je kupić bardziej byś o nie dbał. Wyobraź sobie synu tak pomyślałem.
Czy pamiętasz, jak później, kiedy czytałem w bibliotece, wszedłeś nieśmiało, z wyrazem bólu w oczach? Kiedy spojrzałem znad gazety, stałeś w drzwiach, wahając się czy wejść. – Czego znów chcesz?- warknąłem.

Nie odpowiedziałeś. Tylko przebiegłeś przez pokój jak burza i zarzuciłeś mi ręce na szyję, i pocałowałeś mnie a twoje małe raczki zacisnęły się z uczuciem, które Bóg zaszczepił w twoim sercu i którego nie mogła zabić nawet moja oschłość.
A potem już cię nie było – twoje nóżki tuptały na schodach.

Tak, synu wkrótce potem gazeta wysunęła mi się z rąk i pochwycił mnie okropny, chorobliwy strach. Cóż za nałóg mną owładną? Nałóg wynajdywania błędów i dawania reprymend – tak jakbym zapomniał, że jesteś tylko chłopcem. Ale nie dlatego, że Cię nie kocham. To dlatego, że zbyt wiele od ciebie wymagałem. oceniałem cię na miarę moich własnych lat.

A tyle było w twoim zachowaniu prawdy, dobra i delikatności. Twoje małe serduszko jest tak wielkie jak brzask nad wzgórzami. Było to widać kiedy wbiegłeś, by spontanicznie pocałować mnie na dobranoc. Nic więcej nie liczy się tej nocy, synu.

Przyszedłem pod osłoną ciemności do twojej sypialni i klęczę tu zawstydzony!
To kiepska pokuta. Wiem, że nie zrozumiałbyś tego wszystkiego, gdybym przyszedł do ciebie za dnia, kiedy nie śpisz. Ale jutro będę prawdziwym tatą! Będę twoim kumplem i będę płakać gdy ty płaczesz i śmiać się gdy ty się śmiejesz.
Ugryzę się w język kiedy przyjdą słowa zniecierpliwienia .

Będę wciąż sobie powtarzał jak zaklęcie: „On jest tylko chłopcem małym chłopcem!”
Chciałem widzieć w tobie mężczyznę. A jednak teraz, kiedy skulony śpisz na swoim posłaniu, widzę że wciąż jesteś dzieckiem.
Żądałem zbyt wiele, zbyt wiele.

Dla Tych których do końca nie przekonuję mój wpis polecam film „Pręgi” w reżyserii Magdaleny Piekorz z Michałem Żebrowskim i Janem Fryczem w rolach głównych.
PS. fajtłapa: «człowiek niezaradny i niezdarny»
Zbigniew Nora Piasecki